Marzec i kwiecień to miesiące, w których następuje przebudzenie z zimowego snu. Często ten czas wiąże się z porządkami, bo otwieramy okna i drzwi balkonowe, a zakamarów wysypuje się kurz. Gospodynie domowe zapędzają członków rodziny do sprzątania, myją wspomniane okna i zmieniają firanki, jeśli mają je w oknach. Wszyscy zachwyceni są cieplejszymi promieniami słońca, a jednocześnie jakby ciągle lekko śpiący, budzący się, dopiero przed poranna kawą.
Moje porządki zaczęły się od zakamarków kuchennych, przeglądu przypraw, kasz, makaronów, przetworów oraz herbat i kaw. Niestety część znalazła się w koszu albo jakieś resztki albo coś przeterminowanego się trafiło, no cóż każdemu może się zdarzyć. Rozszyfrowanie etykietek czy coś ma jeszcze termin ważności czy nie, nieraz nie jest proste. Potocznie mówiąc nie ma zbyt wielkiej różnica między:
- Spożyć do:
- Najlepiej spożyć do:
Okazuje się, że punktu widzenia przydatności produktów do spożycia różnica jest zasadnicza. „Spożyć do:” oznacza bowiem, iż produkt po tej dacie, nie nadaje się już do zjedzenia według oceny producenta. Natomiast „Najlepiej spożyć do:” oznacza, że nie wykluczone, że produkt będzie możliwy do wykorzystania nawet po tej dacie zależy od oceny konsumenta i rodzaju produktu.
Z mojego przeglądu szafy wynikło, iż mam niewykorzystaną kapustę kiszoną i kminek, tak o to przygotowałam kapustę na ciepło z kimniem. Idealny dodatek do udoszonej wołowimy z czarnym ryżem. Przy okazji zrobiłam też smalec z białej fasoli i znalazłam kilka jeszcze nie publikowanych zdjęć np. na biały ser morelami z puszki, czy ślimaczki ze szpinakiem i łososiem. Często tej zimy na moim stole pojawiał się indyk i ma tu też kuleczki gotowane na parze z siekanego indyka z warzywami.
Zapraszam dziś, więc do mini galerii zimowych potraw na Karuzeli. Niebawem wiosna buchnie swym całym czarem kolorów i zimowe potrawy odejdą w zapomnienie na cały letni sezon jak wspomnienie.










