W życiu zmiany czasem przychodzą niespodziewanie, a czasem jakoś nie mogą nastąpić, choć są oczekiwane.
Zbliżamy się do końca roku, tuż, tuż grudzień, święta i Nowy Rok, z tego względu dopadają nas zawsze różne przemyślenia, ja właśnie tak zapamiętam 2024 rok, jak napisałam w zdaniu powyżej, jako trochę nieprzewidywalny, trochę zmienny i niezdecydowany. Wygląda to raczej ponuro, ale zdarzyło się w nim wiele bardzo fajnych rzeczy. Bardzo dużo się nauczyłam, poznałam nowych ludzi, a dotychczasowe relacje nabrały nowych wartości, co niesie ze sobą optymizm i radość.
Wspaniałym, więc przepisem obrazującym moje przemyślenia jest tiramisu, czarno-biały deser. Dodam przy tej okazji, że jest to deser, który nigdy mi nie wychodził, a w tym roku udał się doskonale, ale na swoją publikację na @karuzelizdrowia czekał kilka długi miesięcy. Można powiedzieć jeden krok do przodu, dwa do tyłu, ale czy nie tak jest w życiu, czarno-biało i nigdy do końca nie wiadomo, co to będzie dalej, a czasem wręcz przeciwnie trzeba zrobić krok do tyłu, aby następnie pójść dwa do przodu. Zostawiam to już Waszej interpretacji, a poniżej przepis.




Składniki (5-6 porcji):
– 250 ml zaparzonej mocniejszej kawy
– 50 ml likieru Amaretto
– 500 g serka mascarpone
– 3 jajka całe + 1 żółtko
– 65 g cukru pudru
– 1 opakowanie podłużnych biszkoptów
– 3 łyżeczki gorzkiego kakao
Przygotowanie:
Na początku można zaparzyć kawę i odstawić do ostygnięcia, po czym dodajemy do niej likier Amaretto. Będziemy w niej moczyć biszkopty. Trzeba uważać, żeby nie za długo biszkopty był w kawie, bo zrobią się ciapowate, więc szybko z jednej strony potem z drugiej i już. Ten proces dopiero bezpośrednio przed układaniem warstw, jak będzie gotowy krem.
Jajka muszą być co najmniej w temperaturze pokojowej, jeśli są wyjęte prosto z lodówki trzeba je zagrzać w ciepłej wodzie. Następnie żółtka oddzielić od białek. Będziemy ubijać żółtka z cukrem pudrem, najlepiej w wodnej kąpieli, czyli nad gotująca się wodą. Jestem bardzo ostrożna, w tym procesie, żeby nie zrobić ściętych żółtek. Kiedy dodajemy serek mascarpone musi być w podobnej temperaturze i bardzo małymi porcjami być łączony z ubitymi żółtkami. W osobnej misce ubijamy białka na sztywną pianę z dodatkiem szczypty soli i porcjami dodajemy do masy.
Powodzenia! Jak wspomniałam, kilka razy mi się ten proces nie udał, ale odkryłam, że kluczową rolę odgrywa tu temperatura produktów, które łączymy. Muszą być w tej samej pokojowej temperaturze. Najlepiej wyjąć produkty wcześniej z lodówki, żeby naturalnie się ogrzały.
Układanie warstw to już czysta przyjemność. Obłędny zapach kawy z likierem Amaretto i serkiem mascarpone miesza się w pomieszczeniu, robiąc cudowny klimat o każdej porze roku.

